Rekordowy maraton w Rzymie biegaczy siedleckiego Yulo Run Team

 

            Veni, vidi, vici (z języka łacińskiego - „przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem”) wg Plutarcha i Swetoniusza słowa, którymi Juliusz Cezar przekazał senatowi wiadomość o swoim błyskawicznym zwycięstwie nad Farnakesem II, władcą Pontu (47 p.n.e.), każdy  z dziewięcioosobowej ekipy siedleckiego stowarzyszenia sportowego Yulo Run Team mógł dumnie wypowiedzieć po ukończeniu 21. Maratona di Roma.

            Maraton w Rzymie jest zaliczany do elitarnego grona najwyżej ocenianych biegów na świecie i stanowi ważną pozycję międzynarodowych kalendarzy: IAAF (International Association of Athletics Federations), AIMS (Association of International Marathons and Road Races), FIDAL (Italian Athletics Federation) i IPC (International Paralympic Committee). Tegoroczna edycja Maratonu uzyskała również prestiżowy status IAAF ROAD RACE GOLD LABEL.

 

            W  Wiecznym Mieście w deszczowy niedzielny poranek 22 marca na starcie na ulicy Via dei Fori Imperiali pojawiło się ponad 15 tysięcy śmiałków, pragnących zmierzyć się z  królewskim dystansem. Znaczna część uczestników maratonu przyjechała również po to, aby  zobaczyć jak najwięcej pięknych zabytków, odbyć pielgrzymkę do grobów świętych Apostołów Piotra i Pawła czy św. Jana Pawła II.  Zapewne dlatego trasa biegu wiodła obok Koloseum i Forum Romanum, w kierunku Piazza Venezia, mijając Ołtarz Ojczyzny, Piazza San Marco i Piazza Aracoeli. Później okolice Circo Massimo  - najstarszego i największego cyrku starożytnego Rzymu, monumentalnego grobowca - Piramidy Cestiusza i okolicach Bazyliki św. Pawła za Murami. Dalej wzdłuż Tybru, mijając kolejne mosty, wyspę Tiberinę, synagogę i Teatro di Marcello, kierując się do Watykanu.  Tu najpierw zamek Castel S. Angelo, a później ulicą Via della Conciliazione na otwartą przestrzeń Placu Św. Piotra przed Bazyliką Św. Piotra. Zawodnicy biegli przez Piazza del Risorgimento, Piazza Mazzini, Piazza Monte Grappa i znów wzdłuż Tybru, przekraczając go mostem Ponte Aosta. Następnie minęli Ara Pacis, Musoleo di Augusto i kierowali się w stronę Piazza Navona, gdzie tłumy kibiców i turystów wspierały niesamowicie entuzjastycznie podjęty trud tylu sportowców. Dalej ulicą Via del Corso do Piazza del Popolo i Via del Babuino przez Piazza di Spagna, obok tzw. Schodów Hiszpańskich, przez Palazzo del Quirinale, by pobiec w końcu z radością w stronę mety usytuowanej w pobliżu startu.

 

 

            Na trasie 21. Maratona di Roma wiele do powiedzenia miała pogoda. Deszcz i wiatr były chwilami tak dokuczliwe, że nawet papież Franciszek podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański zwrócił się bezpośrednio do maratończyków gratulując im „odwagi zmierzenia się z nieprzyjemną aurą”. W konsekwencji na mecie pojawiło się 11.486 osób, a wśród nich wszyscy Siedlczanie!

            Mocna grupa zgromadzonej na starcie elity, złożona głównie z przedstawicieli krajów afrykańskich, narzuciła wysokie tempo od samego początku wyścigu, ale nawet oni bardziej walczyli z pogodą, niż z czasem. Bieg stał się taktyczny i jego rozstrzygnięcie miałomiejsce dopiero w końcówce. Ostatecznie zwyciężył Etiopczyk Abebe Negawo Degefa z czasem 2:12:23, zaś jako pierwsza wśród kobiet linię mety pokonała również Etiopka Meseret Kitata Tolwak (2:30:25).

            W grupie bardzo licznie reprezentowanych Polaków najwyżej sklasyfikowany został Andrzej Mazur, który z czasem 2:47:37 zajął 61 miejsce. Tuż za nim pojawił się pierwszy z Siedlczanin – Juliusz Ziółkowski, a później kolejni zawodnicy Yulo Run Team Siedlce - każdy z nich pobijając swój dotychczasowy rekord życiowy w biegu maratońskim!

 

            Na trudnej więc trasie i w niesprzyjającej aurze zawodnicy reprezentujący miasto Siedlce i stowarzyszenie sportowe Yulo Run Team osiągnęli w 21. Maratona di Roma bardzo dobrenastępujące wyniki:

 

Miejsce open

Imię i nazwisko

Czas brutto

Czas netto

99.

Juliusz ZIÓŁKOWSKI

2:51:05

(2:50:55)

146.

Marcin OLEK

2:55:33

(2:55:05)

648.

Mariusz GRUDA

3:13:40

(3:13:14)

1173.

Krzysztof JÓŹWIAK

3:23:52

(3:23:05)

1181.

Karol ROZCZYPAŁA

3:23:58

(3:22:48)

1892.

Zdzisław SAWICKI

3:31:37

(3:27:21)

3193.

Piotr TYMOSIEWICZ

3:45:06

(3:38:16)

4186.

Barbara JÓŹWIAK

3:53:37

(3:46:48)

10200.

Andrzej WOLSKI

5:03:40

(4:54:35)

 

 

 

            Na uwagę zasługuje też wyczyn 75-letniej Niemki Sigrid Eichner. Rzymski maraton był jej 1.887 biegiem, który ukończyła w życiu! Warto też wspomnieć, że rzymski taksówkarz Giorgio Calcaterra zajął w klasyfikacji generalnej wysokie, 9. miejsce – z czasem 2:34:26, a po przekroczeniu linii mety pobiegł tego dnia maraton jeszcze raz jako „Hołd dla tych, którzy nie biegną po zwycięstwo”…

xMO

 

Nie tylko do Rzymu poleciała reprezentacja zawodników Yulo Run Team Siedlce. Tomasz i Michał Korzeniowscy oraz Mateusz Woźniczka postanowili stawić się 12 kwietnia 2015 w Paryżu na najpiękniejszym maratonie Europy.

Maraton w Paryżu to największy maraton w Europie, na którego starcie w tym roku stanęło ponad 50 tyś zawodników. Organizacja tak wielkiej imprezy to nie lada wyzwanie dla organizatorów jak i samego miasta. Atmosfera podczas biegu i doping kibiców jest nie porównywalna z żadną stolicą innego kraju. Ale od początku

 

Do Paryża polecieliśmy już w piątek rano, tak wcześnie rano, że około 10 byliśmy już rozpakowani w wynajętym mieszkaniu i gotowi do zwiedzania. Postanowiliśmy udać się od razu po pakiety startowe do hali Expo Salon du Running.

 

Targi, na których można było kupić i zjeść praktycznie wszystko co związane z bieganiem przebija kilka razy nasze warszawskie stoiska. Kilka godzin trzeba spędzić na miejscu, aby zwiedzić każde z nich. Odbiór pakietu poszedł wyjątkowo sprawnie, sektory podzielone co 5000 numerów startowych zaowocowały brakiem kolejek i szybką obsługą. Wracając do centrum miasta postanowiliśmy zwiedzić wszystko, co ofertuje samo serce  Paryża zaczynając od Arc de Triomphe po podobno jedną z najdroższych ulic świata Avenue des Champs-Élysées. Miasto jest o tyle fajne, że wszystkie atrakcje mieszczą się praktycznie obok siebie, nie ma potrzeby korzystać z komunikacji miejskiej, która z resztą jest świetnie zorganizowana, tylko można śmiało ruszać z kopyta i oglądać atrakcje miasta jedna po drugiej. Po wielu godzinach spaceru nogi zaczynały odmawiać posłuszeństwa,  padła więc decyzja o powrocie do domu i solidnej kolacji. Szczęśliwie na miejscu mieliśmy w pełni wyposażoną kuchnie, z pomocą której spaghetti bolońskie praktycznie nie kończyło się grzać przez cały piątek jak i sobotę.

Sobota to poranne śniadanie i krótkie rozbieganie pod Wieżą Eiflla z drobnym zwiedzaniem Pól Marsowych podczas truchtu. Niestety pogoda nie dopisała, zmokliśmy, przewiało nas i ja wylądowałem z ogromnym bólem głowy i kaszlem w łóżku. Chłopaki wrócili do miasta, zrobili drobne zakupy i właśnie wtedy zaczęło się przygotowywanie do niedzielnego startu.

Ja startowałem o 8:47 z grupą zawodników planujących czas poniżej 3 godzin. Michał z Mateuszem startowali dopiero o 9:30. Organizator, aż tak rozsunął strefy startowe, które zajmowały całe Pola Elizejskie, tak, aby wszyscy na początku się nie musieli pomiędzy sobą przepychać na pierwszych kilometrach trasy.  Prognoza pogody w Internecie przedstawiała gorący dzień, co niestety potwierdziło się żarem z nieba około godziny 10:30 i trwało już do końca dnia.

Widoki na trasie były fantastyczne, pierwsze kilometry to sama przyjemność. Doping i ilość kibiców sprawiała wrażenie, jakby bieg rozgrywał się w małym kilkutysięcznym miasteczku. Cały czas ktoś stał i dopingował wszystkich zawodników na trasie prowadzącej przez Pola Elizejskie, następnie Plac Concorde, Plac Bastylii i w kierunku lasku Vincennes. Następnie Katedrę Notre Damme, Louvre, Grand Palais, Wieżę Eiffla, Lasek Boloński i w niesamowitym skrócie …………………meta ;-)

Tutaj niemal czerwony dywan, koszulka finiszera, medal i posiłki regeneracyjne. Z uwagi na fakt, że biegłem w koszulce z orzełkiem co chwilę podchodzili do mnie inni zawodnicy z Polski i pytali jak poszło. Po jakimś czasie zrobiła się nas spora grupka szczęśliwych Polaków wymieniających doznania z biegu.

Ja ukończyłem bieg z czasem 2:56:45 dający mi 750 miejsce w kategorii OPEN. Chłopaki biegli razem kończąc bieg już w 3:43:30.

Weekend w Paryżu niesamowicie naładował baterię i pozwolił oderwać się o codzienności życia. Takich wyjazdów trzeba nam więcej.

 

Tomasz Korzeniowski

UTMB, czyli Piechotą dookoła Mont Blanc.

Na przełomie 2013/2014 wszystko zapowiadało się całkiem dobrze: Ukończonych kilka biegów górskich, zebrane z zapasem punkty kwalifikacyjne, rejestracja na zawody i dreszcz emocji przy oczekiwaniu na wynik losowania. Aż wreszcie radosna wiadomość: zostaliśmy zakwalifikowani i JEDZIEMY na UTMB!!! Bierzemy się poważniej za trenowanie i… w Wigilię Kasia fatalnie skręca nogę w kostce. No tak! Bo kto normalny, zamiast po wigilijnej kolacji zasiąść przed TV, lata z innymi nawiedzonymi po lesie śpiewając kolędy? I to jeszcze w nocy? Dla Kasi 3 miesiące wyjęte z biegania w ogóle. Potem, gdy już zaczyna biegać – zapalenie płuc. Ja ciągle mając coś do zrobienia przy domu często zaniedbuję treningi. A gdy Kasia dochodzi do siebie i znajdujemy czas na trening w górach – oboje w odstępie pół godziny lądujemy w szpitalu. Ja ze skręconą nogą, Kasia z paskudnie rozciętym kolanem (18 szwów). Jej rzepka ujrzała światło dzienne, a Kasia ujrzała nagość rzepki swej.  Jednak nie rezygnujemy z wyjazdu – zresztą i tak nie ma jak się wycofać, a kto wie czy nadarzy się nowa szansa. Im bliżej do zawodów na myśl o starcie oczy robią się nam coraz większe i większe…

26 sierpnia. Pakujemy się. Zawodnicy, czyli Kasia, Tomek i ja oraz nasi reporterzy-ratownicy-kibice-pocieszacze-pomocnicy od spraw wszelakich czyli Piotr i Albert. Jedziemy. 2 000km z przystankiem przy granicy. Dowiadujemy się od ekipy Marzki, że w Chamonix było oberwanie chmury i zalało miasteczko. Jakoś nas to nie rozbawiło ;-). Do hotelu we Francji wpadamy 5 minut przed zamknięciem recepcji. Następnego dnia rejestracja. Nerwowo obserwujemy pogodę – teraz jest pięknie, ale wszystkie prognozy wskazują, że jutro od popołudnia ma padać i ten deszcz ma nam towarzyszyć przez cała trasę. W sumie to nawet się cieszę z tego – najbardziej przeszkadza mi upał.

 

Piątek 29 sierpnia – dzień startu. Pogoda piękna – z balkonu z podziwem i respektem spoglądamy na Mont Blanc.

 

Pakujemy do plecaków wymagany ekwipunek – jak by nie kombinował plecak jest pełen i nic nie można zostawić, bo w razie kontroli kara z dyskwalifikacją włącznie. Trudno, trzeba będzie to nieść. Wyglądamy jak żółwie Ninja. Smarujemy nogi maściami, oklejamy je specjalnymi plastrami – mają nas przenieść przez 168km i 9600m pod górę. Próbujemy jeszcze się zdrzemnąć, ale słabo to wychodzi. Ostatni szybki posiłek przed zawodami i jedziemy na start.

Pogoda psuje się z minuty na minutę, ale jest dość ciepło. Docieramy w pobliże linii startu i wciskamy się w tłum 2500 wariatów zamierzających się skatować w jednym z najtrudniejszych biegów górskich.  Zaczyna padać. Ryzykuję i nie wyciągam kurtki. Za parę minut tak będę mokry a w tłumie można się trochę skryć.

 

 

17:30 - Start. Z głośników leci „Conquest of paradise” – utwór będący swego rodzaju hymnem tego festiwalu biegowego. Ciarki na plecach – czuję, że to początek jednej z przygód życia. Adrenalina sprawia, ze 2500 biegaczy zaczyna lecieć jakby to był bieg na 5km a nie ultramaraton z limitem 46 godzin. Tylko nie dać się ponieść emocjom, spokojnie, zdążę się zmęczyć.

Ciągle pada, biegniemy ulicami Chamonix żegnani i zagrzewani do biegu przez setki kibiców. Spotykamy Piotrka i Alberta – naszych fotoreporterów i ekipę od wszelakiego ratunku. Jeszcze nie raz spotkamy się na trasie i nie raz będą niezastąpieni. Nasza ekipa: Tomek, Kasia i ja powoli rozdzielamy się. Każde z nas ma inne tempo. I tak każdy tę trasę musi pokonać sam i większej części samotnie.

Czuję, że cieknie mi po nodze do buta – coś jest nie tak. Muszę się zatrzymać i sprawdzam plecak – pękł mi bukłak na wodę. Pozostaje mi tylko mały bidon, ale to za mało, szczególnie w dzień. Cała nadzieja w „reporterach”.

Pierwszy punkt: Les Houches, 8km. Mam zapas w stosunku do limitu, ale odtąd będzie już pod górę i odzywa się skręcona kostka. Po drodze spotykam Kasię. Wyprzedziła mnie, gdy walczyłem z bukłakiem. Idę trochę szybciej, więc spotkanie jest krótkie.

Saint-Gervais, 21km. Punkt z jedzeniem. Okazało się, że Albert ma taki sam bukłak i mi go przywiózł. Szamotanina przy wymianie bukłaka, piję i ruszam dalej. Z „reporterami” spotkam się dopiero za 56km. W nocy deszcz ustał, ale nadal było za ciepło i duszno. Posiłek zjedzony przed startem chyba ożył i chce się wydostać na zewnątrz. Oprócz kolana i kostki jeszcze i to. Pot leje się ze mnie na podejściu; mam nadzieję, że wyżej będzie chłodniej. Mijam pierwszą „prawdziwą” górę – Croix du Bonhomme 2439m. Nawet nie bardzo wiem jak wygląda. Po drodze na następną, słyszę krzyk i biegnę w jego kierunku. Okazało się, że jeden z uczestników, Japończyk, zasnął idąc i zsunął się z drogi. Na szczęście nie było to urwisko i udało mu się uchwycić rękami brzegu drogi. Pomagamy mu wrócić na trasę. O świcie wchodzę na przełęcz Col de la Seigne (2502m) i wchodzę do Włoch. Wypogodziło się, jest rześko i przepiękny widok na dolinę i jezioro Lac Combal. Robi się coraz cieplej i muszę się zdrzemnąć żeby nie powtórzyć przygody Japończyka. Do Courmayeur (77km) docieram przed południem, jest 28°C. Na spotkanie wychodzi mi Albert. Biorę worek z rzeczami wbiegam na punkt. Boli mnie kostka i kolano, mam skurcze, więc w przebieraniu pomaga mi Piotrek. Tak naprawdę to on mnie przebiera, a nawet myje mi nogi. Potem coś do jedzenia, uzupełnienie bukłaka i w drogę. Mam 800m podejścia, upał mnie dobija. Wreszcie wyłażę na płaskowyż, gdzie jest trochę wiatru. W kolejnym punkcie, Arnuva (95km), muszę się znowu zdrzemnąć, bo później może być za zimno. Wiem, że Kasia zdążyła do Courmayeur, ale ma mało czasu. Coraz więcej rezygnujących. Wchodzę na najwyższy punkt trasy – Grand Col Ferret 2525m. Granica Szwajcarii jak granica dwu światów: słoneczne i ciepłe Włochy oraz zimna, mglista i wilgotna Szwajcaria. Zanim zbiegnę do doliny będzie już noc. Coraz bardziej dokucza mi kolano. Mieszczę się w limitach czasowych, lecz szału nie ma. Dostaję wiadomość, że Kasię w Arnuvie pokonała odnowiona kontuzja kolana. Pojawiają się bardzo, bardzo dziwne myśli…. O świcie docieram do Trient (139km). Nawet nie zauważyłem góry (Bovine), która 2 lata temu dała mi nieźle w kość. Wypracowałem zapas czasu – powinno udać się ukończyć. Poprawia mi się samopoczucie i w połowie drogi pod górę czuję jakby gwóźdź wbity pod kolano. Chyba naderwałem ścięgno. Tempo spada dramatycznie, biorę ketonal i lezę. Do Vallorcine (149km) docieram 15min przed limitem. Kasia, Piotrek i Albert witają mnie jak bohatera, choć z bólu lecą mi łzy. Pomagają zdjąć spodnie, zabandażowują kolano. Jeszcze tylko kolejny ketonal,  kop w d…. i w drogę. Zostało tylko 19km. Modlę się o siły. Znowu robi się gorąco a droga ciągnie się jak z gumy. Ostatni punkt na trasie. Jeszcze tylko 9 km, mam zapas, zdążę, nawet mniej boli. Zbiegam i w pewnym momencie zauważam, że nie mam numeru startowego! Rozwiązał się sznurek i zgubiłem. O żesz…! W tył zwrot i znowu pod górę. Po kilkunastu minutach spotykam zawodnika, który niesie mój numer. Biję mu pokłony.

Na obrzeżach Chamonix znowu spotykam Kasię, Piotrka i Alberta. Biegniemy z Kasią przez miasteczko niosąc biało-czerwoną flagę. Mnóstwo kibiców. Mimo, że przecież jestem w ogonie zawodników to czuję się jak zwycięzca. Wbiegamy na metę pozdrawiani okrzykami „Vive la Pologne!”. Czas: 45h33min, dystans oficjalny 168km, wg. zegarka prawie 180km.

Adam

 

Podziękowania:

  1. Dla Zarządu EuRoPol GAZ za materialne wsparcie wyprawy.
  2. Dla chłopaków z naszego biegaczego klubu Yulo Run Team Siedlce za pomoc w organizacji tego wsparcia. 
  3. Dla Piotrka, Alberta i Kasi. Bez ich obecności, pomocy i dopingu nie dotarłbym do mety.
  4. Dla wszystkich, którzy trzymali za nas kciuki.
  5. Dla Kasi, że mimo kontuzji i zmęczenia przyjechała na trasę, bandażowała mi nogę i pomogła spełnić marzenie: razem wbiegamy na metę UTMB.

PS.

W trakcie myślałem sobie, że po co mi to było, że nigdy więcej. Teraz już tak nie myślę. Szczególnie, gdy spojrzę na bluzę z napisem: „FINISHER UTMB”. To chyba zobowiązuje?

 

A to nasze filmowe wspomnienia:

http://www.youtube.com/watch?v=Vck78TggyrQ

 

 

 

 

Podziękowań nadszedł czas

Nasi drodzy,

I SIEDLECKI BIEG prawie GÓRSKI za nami,

Sport, a zwłaszcza bieganie dla tych młodych i trochę starszych to jedna z dróg rozwoju i samorealizacji. Jednak, aby go uprawiać, potrzebni są ludzie dobrej woli. Nasz klub YULO RUN TEAM SIEDLCE może przyczynić się do popularyzacji biegania właśnie dzięki Waszej pomocy. Nie wszyscy mają możliwość i czas biegać w górach. Wyszliś

my więc naprzeciw tym oczekiwaniom i wyznaczyliśmy trasę na tyle trudną aby chociaż w małym stopniu zobrazować jak to jest walczyć z własnymi słabościami w prawie górskim, trudnym terenie podczas zawodów. Było sporo podbiegów, piaszczystych odcinków, ale za to w otoczeniu pięknych zakątków leśnych okolicy Rezerwatu Przyrody Gołobórz. Cieszymy się, że wszyscy zostali zwycięzcami, wszyscy dobiegli w zdrowiu do mety bo to było dla nas najważniejsze – Wasze zdrowie i brak kontuzji. Mamy nadzieję, że obcowanie z naturą zrekompensowało trudności i ból. Niech moc będzie z Wami!!!!

Chcielibyśmy podziękować wszystkim, którzy czynnie brali udział w przygotowaniu tego fajnego wydarzenia sportowego. Prezydentowi Miasta Siedlce za honorowy patronat oraz pomoc organizacyjną, wolontariuszom a w szczególności  SJS Strzelec Jednostki Strzeleckiej Siedlce – bez Was nie dalibyśmy rady zabezpieczyć trasy – to Wy dbaliś

cie o bezpieczeństwo. Dziękujemy członkom i sympatykom YULO – każda para rąk była nieoceniona, Siedleckiej Jednostce Wojskowej za umożliwienie poprowadzenia trasy biegu przez strzelnicę oraz przepyszną grochówkę, Piekarni Baldwin za regeneracyjne pączki na mecie, CARITAS Siedlce za pomoc w przygotowaniu gorącej herbaty oraz fotografom za profesjonalną dokumentację tego wydarzenia.

Szczególne słowa podziękowania należą się Nadleśnictwu Siedleckiemu oraz Delegaturze Siedlce Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska za cenne wskazówki i pomoc w organizacji przebiegu

trasy terenami leśnymi oraz po obszarze Rezerwatu Przyrody Gołobórz. Dziękujemy również Agencji Rozwoju Miasta Siedlce za okazane wsparcie przy organizacji miasteczka biegowego oraz ZUO za podstawienie kontenerów na śmieci oraz odebranie nieczystości, które członkowie YULO zebrali sprzątając las przy przygotowaniu trasy biegu.

 

Słowa podziękowania kierujemy również  do sponsorów biegu: SEDKOM, Merkury Sp. z o.o., PEC Siedlce, PEC SERWIS, REAL S.A., ELKOM, FOLDRUK, PIEKARNIA BALDWIN.
Dzięki uprzejmości Państwa firm możliwa była organizacja tego wydarzenia sportowego. Cieszymy się że idea rozwoju biegania jest dla Państwa bardzo ważna.  

Dziękujemy mediom za wsparcie i patronat medialny:

- Katolickie Radio Podlasia

- Podlasie 24

- TV Wschód

- Tygodnik Siedlecki

- Spin Siedlce

I chyba najważniejsze podziękowania na sam koniec…. Dziękujemy zawodnikom za udział w biegu i kibicom za gorący doping, bez Was nie byłoby tej imprezy.   Do zobaczenia za rok!!!!!

Przedstawiamy oficjalne wyniki I Siedleckiego Biegu Prawie Górskiego. Z całego serca przepraszamy Magdalenę Niedziółkę za naszą pomyłkę  i niedopatrzenie w klasyfikacji. Puchar i drobny upominek przekażemy najszybciej jak to możliwe.

Jesteśmy pełni podziwu dla wszystkich startujących, którzy musieli zmagać się trudnościami wytyczonej trasy Biegu prawie Górskiego. Cieszymy się z dużej frekwencji i postaramy dołożyć wszelkich starań, aby w następnej edycji wyeliminować nasze niedociągnięcia i błędy. Szczegółowe podziękowania dla Partnera Biegu SJS Strzelec.
Relacja fotograficzna w najbliższym czasie.

miejsce numer Imię i Nazwisko Kategoria Klub Miasto czas  
1 112 Krzysztof Mierzejewski M50 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 0:38:06 I Miejsce Open Mężczyzn
2 51 Marek Mitrofaniuk M35 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 0:38:13 II Miejsce Open Mężczyzn
3 111 Łukasz Kosieradzki M35 MKS Pogoń Siedlce Siedlce 0:39:37 III Miejsce Open Mężczyzn
4 19 Paweł Janiak M35 Leniwce.Pl Siedlce 0:40:00 I Miejsce M35
5 113 Damian Duk M35 Uks Rawa Siedlce Siedlce 0:40:23 II Miejsce M35
6 1 Marcin Olek M50 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 0:42:48 I Miejsce M50
7 21 Sebastian Szmitkowski M35 Messerszmitek Siedlce 0:43:10 III Miejsce M35
8 130 Jakub Niedziółka M35   Grabianów City 0:43:11  
9 91 Krzysztof Cabaj M50   Domanice Kolonia 0:43:15 II Miejsce M50
10 14 Grzegorz Wierzbicki M50 Leniwce.Pl Nowe Iganie 0:43:23 III Miejsce M50
11 5 Tomasz Skóra M50 Skórzec Biega  Skórzec 0:43:32  
12 103 Łukasz Janiak M35 Leniwce.Pl Siedlce 0:44:30  
13 25 Łukasz Niedziółka M35   Siedlce 0:44:39  
14 65 Paweł Niedziółka M35   Siedlce 0:44:57  
15 31 Tomasz Wakuła M50 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 0:45:39  
16 99 Adam Jastrzębski M35     0:46:13  
17 57 Adam Skwierczyński M35   Siedlce 0:46:14  
18 45 Łukasz Bąk M35   Siedlce 0:46:31  
19 95 Krzysztof Jóźwiak  M50 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 0:47:08  
20 74 Adam Kosiorek M50 Bsac Mokobody Mokobody 0:47:44  
21 86 Bogdan Bala M99 MKS "Pogoń" Siedlce Siedlce 0:47:57 I Miejsce M99
22 48 Piotr Kwiatek M35   Domanice 0:48:02  
23 20 Wojciech Niedziółka M35   Siedlce 0:48:03  
24 44 Krzysztof Kuźma M50   Skórzec 0:48:03  
25 107 Karol Rozczypała M35 Uph Siedlce Jeziory 0:48:03  
26 69 Paweł Kulik M50 Leniwce.Pl Siedlce 0:48:04  
27 87 Rafał Policiński M35 I Lo Siedlce Siedlce 0:48:06  
28 43 Zdzisław Sawicki M99 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 0:48:26 II Miejsce M99
29 41 Marek Wakuła M50   Siedlce 0:48:47  
30 70 Mariusz Soczewka  M50   Siedlce 0:48:47  
31 27 Mateusz Niedziółka M35   Siedlce 0:48:54  
32 94 Leszek Ługowski M50   Siedlce 0:49:07  
33 85 Kornel Zaniewicz M35   Międzyrzec Podlaski 0:49:22  
34 92 Seweryn Gotowicki M35   Siedlce 0:49:43  
35 104 Tomasz Okniński M50 Uks Wiśniew Wiśniew 0:49:44  
36 90 Rafal Ilczuk M35   Siedlce 0:49:53  
37 52 Jarosław Tratkiewicz M50   Siedlce 0:49:59  
38 105 Rafał Pałka M35   Wytyczno 59 0:50:09  
39 47 Wojciech Kokoszka M50 Studio Z Pasją-Joga Siedlce 0:50:13  
40 17 Justyna Gaładyk K35 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 0:50:19 I miejsce Open Kobiet
41 3 Mariola Stasiewicz K35   Międzyrzec Podlaski 0:50:32 II miejsce Open Kobiet
42 35 Mariusz Gruda M50 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 0:50:43  
43 84 Adrian Noceń M35   Siedlce 0:50:44  
44 96 Artur Dębski M50   Warszawa 0:50:44  
45 82 Paweł Wiewiórka M35 Km Psp Siedlce Siedlce 0:51:00  
46 116 Sebastian Strus M50   Siedlce 0:51:26  
47 89 Krzysztof Karpiński M35   Siedlce 0:51:30  
48 62 Dariusz Kruk M50   Siedlce 0:51:46  
49 40 Michał Korzeniowski M35 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 0:51:52  
50 73 Aleksandra Saraceń-Szyszka K50   Warszawa 0:52:00 III Miejsce Open Kobiet
51 46 Waldemar Pytel M50 Niezrzeszony Siedlce 0:52:04  
52 11 Piotr Piątek M35   Siedlce 0:52:05  
53 2 Radosław Wysocki M50 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 0:52:26  
54 28 Maciej Borkowski M35   Siedlce 0:52:26  
55 24 Magdalena Niedziółka K35   Siedlce 0:52:52 I Miejsce K35
56 118 Maciej Kalaciński M35   Siedlce 0:53:04  
57 63 Marek Piechura  M50   Siedlce  0:53:09  
58 23 Andrzej Trębicki M35   Siedlce 0:53:28  
59 71 Michał Sysik M35   Siedlce 0:53:30  
60 16 Jarosław Pietruchowski M50   Warszawa 0:53:32  
61 32 Jan Niedziółka M35   Siedlce  0:53:40  
62 7 Ewa  Gręziak K50 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 0:53:41 I Miejsce K50
63 88 Jacek Dziuban M35   Siedlce 0:53:42  
64 98 Tomek Hajduk M50   Siedlce 0:53:49  
65 42 Artur Ostrowski M50 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 0:53:50  
66 68 Paweł Próżanin M35   Dziewule 0:54:05  
67 76 Wojciech Krupa M50 Bsac Mokobody Mokobody 0:54:09  
68 81 Roman Stefaniuk M99   Siedlce 0:54:09 III Miejsce M99
69 121 Jacek Kozaczyński M50   Siedlce 0:54:12  
70 53 Marek Kopański M50   Pruszyn 0:54:19  
71 58 Magdalena Gręziak K35   Siedlce 0:54:30 II Miejsce K35
72 102 Grzesiek Czechowicz M35   Siedlce 0:54:36  
73 26 Cezary Kielak M50   Siedlce 0:54:39  
74 79 Karolina Młynik K35   Węgrów 0:55:43 III Miejsce K35
75 93 Michał Powałka M50 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 0:55:50  
76 9 Krzysiek Sikorski M50   Siedlce 0:56:02  
77 56 Tomasz Araszkiewicz  M50 Pg Nr 4 Siedlce Siedlce 0:56:14  
78 59 Wojciech Witkowski M99 Pszs Siedlce Siedlce 0:56:27  
79 67 Robert Sójka M50   Radzyń Podlaski 0:57:45  
80 38 Robert Jasiński M35   Strzała 0:57:52  
81 4 Mariusz Ciuk M50   Grabianów 0:57:56  
82 61 Paweł Wołosz M50   Siedlce 0:58:10  
83 101 Marcin Chomicz M35 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 0:58:13  
84 12 Anna Rutkowska K35 Klub Biegajacych Leśników Warszawa 0:58:24  
85 83 Zbigniew Pawlak M50   Siedlce 0:58:42  
86 115 Marzena Strus K50   Siedlce 0:58:53 II Miejsce K50
87 120 Mariusz Dubowski M35   Siedlce 0:59:02  
88 55 Marta Mroczek K50   Siedlce 0:59:05 III Miejsce K50
89 80 Grzegorz Sakowski M50   Siedlce 0:59:06  
90 114 Krzysztof Kryszczuk M50   Siedlce 0:59:08  
91 97 Dorota Kuźma K50   Skórzec 0:59:24  
92 8 Maciek Kuźma M50 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 1:00:07  
93 6 Andrzej Wolski M50 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 1:00:46  
94 29 Bartek Wójcik M35   Siedlce 1:01:28  
95 33 Katarzyna Wójcik K35   Siedlce 1:01:28  
96 13 Paweł Czarnocki  M35 Skórzec Biega Skórzec 1:01:57  
97 37 Ireneusz Szachnowski M50   Siedlce 1:02:30  
98 36 Kasia Kopańska K50   Pruszyn 1:02:41  
99 124 Agnieszka Skwierczyńska K35   Siedlce 1:03:44  
100 66 Marcin Cichy M35   Siedlce 1:03:45  
101 60 Radosław Nasiłowski M35   Siedlce 1:03:46  
102 10 Anna Świtalska K35 Leniwce.Pl Siedlce 1:04:02  
103 54 Agata Marciniuk K50 Yulo Run Team Siedlce 1:04:45  
104 108 Mariusz Krzyszczak  M50 Generali Warszawa 1:04:48  
105 50 Magdalena Dziedzic K35   Siedlce 1:05:56  
106 39 Szymon Maciołek M35 Yulo Run Team Siedlce Siedlce 1:07:13  
107 22 Przemysław Mątewka M35   Siedlce 1:07:16  
108 106 Małgorzata Oknińska K50   Wiśniew 1:07:49  
109 15 Wojciechowska Jolanta K50   Siedlce  1:08:16  
110 49 Eliza Polkowska- Krypska K50   Siedlce 1:08:39  
111 18 Michał Michaluk M35 Yulo Run Team Siedlce Lipno 1:08:40  
112 122 Hanna Mitura K99   Siedlce 1:09:01 I Miejsce K99
113 123 Jerzy Mitura M99   Siedlce 1:09:01  
114 30 Marta Siwińska K50   Siedlce 1:10:20  
115 64 Piotr Piwko M35   Siedlce 1:10:20  
116 75 Adam Przesmycki M50 Bsac Mokobody Mokobody 1:13:57  
117 77 Adam Piwowarski M50 Bsac Mokobody Mokobody 1:13:57  
118 119 Sylwester Piwko M35 Rehmedica Siedlce 1:17:00  
119 100 Jarosław Głowacki M50   Siedlce 1:29:59  

Wspierają nas:

 

nowakdom logosed foldruk Merkury elkom entertel real