Jak to się robi w Ameryce Wiązownej

Ta Ameryka w tytule to nie tylko nawiązanie do tytułu filmu ale też dlatego, że po 7 latach biegania nagle „odkryłem Amerykę” i zrozumiałem co to znaczy systematyczny i odpowiedni trening. Pomógł mi w tym mój stary przyjaciel i trener – Bogdan Bala. Po pierwszym zrywie, 7 lat temu gdy Julek  Ziółkowski zainspirował mnie do biegania (jeszcze w Akademii Maratonu, w której był trenerem) i osiągnąłem najlepszy jak dotychczas wynik w maratonie, przez następne lata moje wyniki osiągnęły stabilizację na dużo niższym poziomie i nigdy nawet nie zbliżyły się do tego pierwszego.

Aż tu nagle po krótkiej serii odpowiednich treningów moja forma jakby „wchodziła po drabinie”, co było widać i czuć. Dodatkowo im cięższy trening tym większe zadowolenie i wręcz świeżość. Po prostu doba składała się z 1 godziny wysiłku i 23 godzin zadowolenia z niego. Sama radość!

No i efekt bardzo dobry: czas w półmaratonie 1.37.05 (5 miejsce w kategorii) i nadzieja na rekord życiowy w maratonie. Szkoda tylko, że z biegaczy Yulo byłem sam i nie miałem się z kim cieszyć na mecie.

Widzę jednak, że na Orlen Maraton zapisana jest nas większość  i mam nadzieję, że będziemy wszyscy bić swoje rekordy życiowe. Czego też wszystkim życzę.

Zdzicho

8 lutego br. na poligonie Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie odbyła jubileuszowa, V już edycja Półmaratonu Komandosa o  Puchar Rektora-Komendanta WAT, zwanego potocznie  w kręgach  biegaczy „Połówką Komandosa”.

W pięknej, choć trudnej zimowo-wiosennej aurze na starcie pojawiło się rekordowo 222 śmiałków, chcących zmierzyć się z ponad 21 km trasą. Wszyscy mieli do pokonania cztery pętle wytyczone ścieżkami placu ćwiczeń taktycznych WAT, o długości ponad 5km każda.  Z tego też powodu trasa biegu z minuty na minutę stawała się coraz trudniejsza. „Chlapa”, kałuże, błoto, zasieki czy góry usypane z piachu nie jednemu uczestnikowi będą jeszcze długo śniły się po nocach.

Czytaj więcej: Siedleccy komandosi

Spotykamy się w każde środy o 19:30 oraz  niedziele godzina 14:30.Warunek: temperatura poniżej 0.

Agenda:

  1. wykonujemy własny przerębel
  2. rozgrzewka
  3. morsowanie (dwa wejścia)
  4. rozgrzewka

Od tego roku każdy kto odbędzie 5 (pięć) morsowań otrzymuje certyfikat (dyplom) Morsa!

Zapraszam serdecznie i gorąco!

Czytaj więcej:  Rozpoczynamy kolejny sezon morsowania. 

Yulo Team reprezentował: Artur Ostrowski,Marek Wakuła oraz Marcin Chomicz.

Artur Mały Ostrowski wspomina:
W dniu 08.12.2013 roku braliśmy udział w Półmaratonie Świętych Mikołajów w Toruniu. Uczestników 4500, wśród których przeważali mikołaje, ale nie zabrakło też mikołajek, piżamowców, aniołów i oczywiście rogaczy - łosi. Start znajdował się na nowym moście, czyli patrząc na mapę ze środka Wisły, pierwsze 10 km po asfalcie, czyli ok, druga dyszka niestety po leśnych ścieżkach, ośnieżonych, czyli ślisko, nieraz miękko i grzęsko, ale jakoś daliśmy radę. Na mecie czekały na nas medale w
kształcie czapki Mikołaja - typu dzwonek, które robią dzyń, dzyń, dzyń. Meta jak co roku znajduje się na stadionie, gdzie w namiotach czeka na każdego uczestnika coś ciepłego do przekąszenia, piwo też jest. Oczywiście zapomniałem powiedzieć, że idąc tradycją tego biegu, uczestnicy biegli w mikołajowych strojach, czyli 4500 mikołajów przemierzało ulicami Torunia, fajna atrakcja dla widzów. Pierwszy numer startowy otrzymał oczywiście Mikołaj Kopernik (nie wiem czy dobiegł do mety?).

 

 

24 grudnia sympatycy i członkowie YULO RUN TEAM SIEDLCE W LICZBIE PONAD 30 OSÓB już tradycyjnie spotkali się na WIGILIJNYM BIEGU Z POCHODNIAMI w Rezerwacie GOŁOBÓRZ. Zgodnie z tradycją start i meta biegu usytuowana była w Grabianowie, na podwórku domu naszego Prezesa Tomka Niedziółki. Przygotowanie do biegu na dystansie 7 km upłynęło na śpiewaniu kolęd, dzieleniu się opłatkiem i wzajemnym składaniu sobie życzeń bożonarodzeniowych. Nocna aura dopełniła świąteczną, magiczną atmosfere. Magiczny klimat udzielił się nawet mijającym nas kierowcom którzy widząc ponad 30 osobową grupę biegnących nocą ludzi witała świątecznymi pozdrowieniami, a także miłym gestem przepuszczenia na krajowej drodze nr 2 .

Bieg minął nam bardzo przyjemnie na rozmowach, wspomnieniach i planach na nowy sezon biegowy. Szkoda nam tylko Kasi, która doznała lekkiej kontuzji. Jednak ofiarna pomoc kolegów z YULO osłodziła jej trochę ból skręconej kostki. Mamy nadzieję, że w przyszłe Święta będzie nas jeszcze liczniejsza rzesza biegnących, pozytywnie i świątecznie zakręconych miłośników tego co oryginalne i niecodzienne.

Wspierają nas:

 

nowakdom logosed foldruk Merkury elkom entertel real